NEWSY

„Był sobie pies”. Czy warto wybrać się do kina?

Do kin wszedł właśnie „Był sobie pies”, kolejny film Lasse Hallströma – twórcy takich hitów jak „Co gryzie Gilberta Grape’a”, „Wciąż ją kocham”, „Czekolada”. Trzykrotnie nominowany do Oskara reżyser już udowodnił, że potrafi zrobić dobre kino z psiakiem w roli głównej. Jego film „Mój przyjaciel Hachiko” (2009) wycisnął łzy tysiącom widzów.

Tym razem Hallström znalazł inspirację w literaturze. Film „Był sobie pies” jest ekranizacją bestsellerowej powieści amerykańskiego pisarza Williama Bruce’a Camerona o tym samym tytule.

Na ekranie zostają przedstawione różne psie historie – często wzruszające i zabawne – opowiadające losy czworonogów i ich właścicieli. Cała fabuła opiera się na koncepcji reinkarnacji – główny bohater, uroczy kundelek Bailey, po śmierci odradza się w innych psach. Opowieść podąża za jednym psiakiem, pozwalając widzowi poznać go w różnych wcieleniach.

„Był sobie pies” zapowiadał się jak lekka i przyjemna familijna komedia przygodowa – propozycja w sam raz na miłe spędzenie czasu w rodzinnym gronie przed ekranem i prawdziwa gratka dla wielbicieli psów. Czy aby na pewno?

Film wzbudził wielkie kontrowersje wśród obrońców praw zwierząt.

Wszystko za sprawą nagrania z planu filmowego, które wyciekło do sieci tuż przed jego premierą. Na twórców filmu spłynęła potężna fala krytyki a niektóre prozwierzęce organizacje zaczęły wzywać do bojkotu nowej produkcji Lasse Hallströma. Obok problemu wykorzystywania zwierząt na planie filmowym nie sposób przejść obojętnie. Dręczenie każdej żywej istoty w celach rozrywkowych jest praktyką naganną, z którą należy walczyć, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. To temat, który wymaga szerokiego omówienia, a przede wszystkim podjęcia realnych działań.

Jednak „Był sobie pies” to nie tylko kontrowersje, które go otaczają.

Postanowiliśmy przekonać się osobiście, co film ma do zaoferowania – przede wszystkim w kwestii wartości edukacyjnych i wychowawczych. Po seansie pytaliśmy widzów o ich wrażenia. Opinie były skrajnie zróżnicowane. Zresztą – sami zobaczcie!

Kiedy szłam do kina, byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie. Film, choć bardzo zabawny i ciepły, ma swoje wady. Nieco mnie zaniepokoiła jedna rzecz. Jako zupełnie normalne zostały przedstawione zachowania, które każdy odpowiedzialny właściciel psa uzna za niewłaściwe, jak np. zostawianie psa samego w aucie podczas wyjścia do restauracji czy zostawianie go luzem podczas wizyty w zatłoczonym i głośnym lunaparku. Jednak głośne wybuchy śmiechu i łzy wzruszenia na widowni pokazują, że film podbije serca niejednego odbiorcy.

Iwona

Film „Był sobie pies” to typowy przykład kina familijnego. Historia, która ma chwytać za serce, wzruszające sceny, bardzo dosłowne przedstawienie więzi między człowiekiem a psem oraz uproszczone przekazy. W zamyśle ma być „lekcją”, pouczeniem dla oglądających. Warto również wspomnieć o kontrowersjach, które nagromadziły się wokół produkcji. Trudno jest się wypowiadać, jeśli nie było się na planie filmu. Premierom na całym świecie towarzyszyły protesty członków organizacji prozwierzęcych. Trudno, żeby nie wpłynęło to  jakoś na odbiór filmu.

Monika

Moim zdaniem to produkcja skierowana do raczej mało wymagającego lub po prostu młodszego widza. Takiego, który nie poczuje się urażony dosłownością niektórych scen, łatwych do przewidzenia, czasem wręcz banalnych. Na pewno nie dla ludzi z „branży”, którzy posiadają szeroką wiedzę na temat opieki nad psami, ich zachowaniami i potrzebami. Takie osoby poziom uproszczenia zastosowany w „Był sobie pies” może wręcz zdenerwować.

Paula

 

Film wzbudził we mnie bardzo pozytywne wrażenia. Głównie z uwagi na to, że pokazał, jak różne mogą być losy zwierząt i że tak naprawdę ich szczęście zależy właśnie od ludzi. Z pewnością każdy młody widz dostrzegł kluczową kwestię – że brak zainteresowania psem wiąże się z jego ogromnym smutkiem, a opiekuńczy i troskliwy właściciel to dla czworonoga wielkie szczęście.

Eliza

Jak dla mnie film pokazał wartościową relację pomiędzy człowiekiem a psem – przywiązanie do zwierzaka i wielkie cierpienie po jego utracie. Jednak zupełnie na mnie nie zadziałał. Był stanowczo za bardzo przewidywalny, a jego banalność momentami doprowadzała mnie do śmiechu.

Sara

Uważam, że film ma bardzo ciekawy scenariusz. Każda kolejna rozpoczynająca się historia to równocześnie strach i zaciekawienie przed tym, co spotka głównego bohatera – czy tym razem będzie miał wspaniałych i dobrych opiekunów. Myślę, że film wzbudzi pozytywne reakcje zarówno dzieci jak i dorosłych, którzy, mam nadzieję, przemyślą kwestię opieki nad swoimi obecnymi lub przyszłymi czworonogami.

Paulina

Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do filmu. Przede wszystkim ze względu na otaczające go kontrowersje. Postanowiłam jednak zweryfikować zasłyszane opinie. Rozmaitość przekazanych emocji i ilość wartości edukacyjnych dla dzieci zrobiła na mnie duże wrażenie. Mało która produkcja łączy w sobie elementy kilku kampanii społecznych prozwierzęcych i ukazuje tak mocno wpływ zwierzaka na człowieka, a także człowieka na zwierzaka. Myślę, że film poruszy każdego odbiorcę, niezależnie od wieku. Przyjaźń z czworonogiem i jego bezwarunkowa miłość do opiekuna przedstawione w filmie skłaniają do refleksji i wzruszą nawet najtwardszego widza.

Agnieszka

Podsumowując wszystkie głosy, bez wątpienia „Był sobie pies” nie jest filmem bez wad. Na pochwałę z pewnością zasługuje ciekawy scenariusz, obfitujący w zabawne gagi i dialogi. Dodatkowym atutem jest również sprawnie napisany dubbing dla Marcina Dorocińskiego jako psa. Na uwagę zasługuje jednak przede wszystkim piękne przesłanie filmu – relacja między psem a człowiekiem jest oparta na wzajemności, obie strony wiele mogą się od siebie nauczyć i są sobie potrzebne. Jest duża szansa, że „Był sobie pies” rozbudzi w młodszych i starszych widzach wrażliwość na psi los.

Z drugiej strony, dorosłemu widzowi całość może wydać się infantylna i przewidywalna. Ciężko też nie odnieść się krytycznie do prezentowania w filmie jako normalnych i naturalnych zachowań, które dla psa mogą być stresujące a nawet – niebezpieczne. Była (sobie) szansa na film kształtujący i propagujący wzory właściwego postępowania względem zwierząt. Tylko czy została w pełni wykorzystana?

A czy wy już widzieliście film? Co o nim myślicie? Czekamy na Wasze komentarze!


Pokaż wiecej

Marta Adaśko

Absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prywatnie szczęśliwa właścicielka Neli, najpiękniejszej na świecie suczki w typie owczarka niemieckiego. Od dziecka cierpi na nieuleczalną miłość do zwierzaków.

Powiązanie artykuły

21 Comments

  1. Pingback: free video slots
  2. Pingback: free slots for pc
  3. Pingback: armor slots
  4. Pingback: nasty slots
  5. Pingback: gay dating aps
  6. Pingback: 3pleasant
    1. Trzymamy kciuki, żeby wyjście do kina się udało! Mamy nadzieję, że podzieli się Pani z nami wrażeniami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button