Wasze historie

Prosta historia o tym, jak spełniłam marzenia. Historia Benga

Historia znalezienia mojego psiaka pewnie nie jest specjalnie wyjątkowa, ale dla mnie jest szczególna. Jak trafił do mnie Benga?

Odkąd pamiętam, moim marzeniem było wzięcie psiaka ze schroniska, żeby chociaż jednemu bezdomniakowi móc naprawdę pomóc. Przez długi czas było to nierealne, bo miałam kota dzikuska. No właśnie, miałam…

Citka musiałam uśpić w grudniu poprzedniego roku. Było to potwornie bolesne, szczególnie, że kocur był z nami 16 lat. Dokładnie pamiętam datę, bo był to dzień po Mikołajkach – najgorszy dzień w życiu.

Przez wiele dni nie mogłam się „ogarnąć”.

Wiedziałam, że nie potrafię żyć bez zwierzaka w domu i – chociaż może zabrzmieć to okropnie – chciałam od razu wypełnić tę pustkę.

Po kilku dniach pojechałam pierwszy raz na warszawski Paluch. Możliwe, że mijałam wówczas klatkę, w której był Benga, ale nie zatrzymałam się przy niej na dłużej. Zapamiętywałam psiaki, które przytulały się do krat, które były miziaste.

psy w schronisku

Następnego dnia zadzwoniłam do jednej z wolontariuszek, która zrobiła szybki wywiad i podesłała mailowo parę psiaków. Ważne jest to, że początkowo chciałam psiaka w średnim wieku, około 7 lat.

Za bardzo bałam się szybkiej rozłąki ze starszym psiakiem po ostatnim pożegnaniu z kotem. W związku z tym umawiałam się na spacery z młodszymi psami.

Kiedy zdecydowałam się na psiaka (i tak starszego, bo około 9-letniego), okazało się, że nie nadaje się on do życia w mieście.

I wtedy ponownie zaczęłam przeglądać sugestie… I trafiło mnie.

Wiedziałam już, że jak pojadę na spacer z Bengą, to będzie to ten pies.

Starszy, czarny, włochaty, w schronisku od 3 lat. Taki, którego nikt nie weźmie.

Benga jest niesamowitym indywidualistą, na jego zaufanie trzeba było zapracować. Nie jest to psiak, który będzie się łasił do każdego. Ale kiedy kogoś pozna – kocha go swoim całym serduszkiem. Na pierwszym spacerze czasem zwracał na nas uwagę, czasem nie.

Kiedy jednak spotkał swoją wolontariuszkę, która jechała do schroniska, pokazał, jak bardzo potrafi kochać.

pies

Beng jest u mnie 8 miesięcy. Od tego czasu przeszedł wielką metamorfozę, szczególnie psychiczną. 12-letni pies, który lata jak szczeniak, pomrukuje przy zabawie i pokazuje cały wielki brzuchol do drapania.

Najlepsza decyzja w moim życiu.

Jak widać, nie jest to spektakularne poznanie, pomogło trochę zrządzenie losu. Ale ja wierzę, że dokładnie tak to miało wyglądać i dzięki temu jest między nami ta niesamowita więź 🙂


Tagi
Pokaż wiecej

Marta Adaśko

Absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prywatnie szczęśliwa właścicielka Neli, najpiękniejszej na świecie suczki w typie owczarka niemieckiego. Od dziecka cierpi na nieuleczalną miłość do zwierzaków.

Powiązanie artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Close
Close