WASZE HISTORIE

Biała kulka pełna miłości – Historia adopcji Olliego

Stan zakocenia mieszkania musi się zgadzać

Po adopcji Vincenzo (https://www.karmimypsiaki.pl/blog/historia-adopcji-vincenzo/) przez jakiś czas wymieniałam maile z fundacją. I tak to się właśnie zaczęło…

Wysyłałam zdjęcia Vincenza, opowiadam jak mu się żyje w nowym domu, co u niego słychać. Nie mogłam się jednak powstrzymać i często zadawałam pytanie: a jak mają się inne kotki?

Ollie dalej jest w Owcy, bo ludzie którzy się po niego zgłaszają chcą go tylko jako ładny eksponat do mieszkania… zastanawiam się czy już ze mną nie zostanie.

Mała, biała, samotna kuleczka

Serce mi zaczęło bić mocniej gdy się dowiedziałam, że Oluś został znaleziony z rodzeństwem w okolicach ul. Ciepłowniczej w Krakowie. Koty były wówczas maluteńkie, a Oluś stanowił wtedy jedynie małą, białą kuleczkę, z dwiema ciemnymi kropkami, imitującymi brewki.

Kotek jakiego poznałam w styczniu 2014 roku był nieco większy od swojego rodzeństwa. Jednak głód i warunki w jakich postawił go los zostawiły na nim piętno. Był bardzo wychudzony i zmęczony. Daleko mu było od postury dorastającego kociaka. Pyszczek miał jakby za długi – nie wydał mi się wcale najpiękniejszym kotem pod słońcem, ale zapamiętałam go, ze względu na przezabawne umaszczenie.

Gdy pytałam o kondycję fundacyjnych kotów, Oluś miał już prawie rok. Rok i nikt go nie chciał. Szybko jednak zrozumiałam, że ta biała kocia kulka to nieoszlifowany diament!

Nowy, wyjątkowy członek rodziny

Koty, wbrew temu, co się o nich stereotypowo myśli, są szalenie towarzyskimi stworzeniami i nie lubią przebywać w domu same. Postanowiliśmy więc, że od dziś Vincenzo będzie miał towarzystwo. Oluś przybył do nas chyba 15 lipca 2014. Szybko jednak okazało się, że nie wszystko układa się tak, jak powinno. Wprowadzenie drugiego kota do mieszkania jest operacją skomplikowaną, która wymaga odpowiedniego przygotowania.

Już pierwszej nocy spuścił Olusiowi „łomot” – mimo iż Oluś był od niego dużo, dużo większy! Tak też odkryliśmy, że nasz nowy lokator jest nieśmiały i zdecydowanie nie szuka zwady.

Potem z dnia na dzień robiło się coraz lepiej, Oluś przychodził się głaskać i nawet trochę mruczeć, choć nadal nadprogramowo dużo czasu spędzał pod łóżkiem. To czego potrzebował, a z czego nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę to jego własne wysoko położone miejsce, z którego obserwowałby teren i gdzie czułby się bezpiecznie.

Rozwiązanie?

Zamontowaliśmy kotom dodatkowe półki na ścianie i okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Oluś wreszcie wylazł spod łóżka i stał się pełnoprawnym lokatorem w naszym mieszkaniu, który czuł się w końcu u siebie.

Kulka radości, kulka miłości

Jaki jest Oluś? Przy jego nieposkromionym apetycie, kuleczkowaty, na diecie wiecznie nieskutecznej. To najukochańsze, przeurocze morze białego futra, które uwielbia spać na pleckach brzuchem do góry. To kot wspaniale leniwy i dostojny, jednocześnie niezwykle skuteczny podczas polowania na ćmy i muchy – Vincent może pomarzyć o takich rezultatach łowieckich!

Każdy powinien mieć swojego Olusia, w którego może się wtulić i zapomnieć o trudach dnia!

Tagi
Pokaż wiecej

Kacper Hrycyna

Student Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Społeczny filozof, miłośnik wszelkich kudłatych zwierzaków.

Powiązanie artykuły

jeden komantarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Close
Close