WARTO WIEDZIEĆ

Tropienie użytkowe – psi sport dla każdego! (Cz. II)

W poprzednim artykule z tego cyklu, mogliście przeczytać o najważniejszych faktach dotyczących psiego węchu. Pisaliśmy o tym, czym jest węszenie, dlaczego jest psu potrzebne i czym jest tropienie użytkowe.

Dzisiaj dowiecie się więcej samym tropieniu użytkowym.

TRENINGI – PIERWSZE KROKI

Rozpoczynając treningi tropienia użytkowego, musimy pokazać psu reguły tej zabawy.

Nie uczymy psa tropienia, bo on to robi doskonale, musimy jedynie ukierunkować jego naturalne predyspozycje.

Przede wszystkim – wprowadzić pewne rytuały, które, dzięki powtarzalności, staną się dla psa sygnałem rozpoczęcia i zakończenia pracy. Niesamowite jest to, jak szybko psy łapią reguły tej aktywności i jak dużą mają z niej przyjemność.

Jest kilka metod rozpoczynania z psem treningów tropienia użytkowego. Dobieramy je w zależności od temperamentu psa, jego predyspozycji charakteru, doświadczeń.

Dla niektórych psów konieczne jest pobudzenie, inne wymagają uspokojenia. Jedne psy mają trudność aby rozdzielić się ze swoim opiekunem, inne są w stanie pozostać z instruktorem i grupą. Psy niezależnie od wybranej metody pracują w szelkach i na długiej lince, są pod kontrolą osoby przewodnika.

METODA NR 1

Pierwszym wariantem rozpoczynania pracy jest tropienie przez psa jego opiekuna.

Pracę zaczynamy na spokojnych terenach trawiastych, łąkach, lasach, bez dużej ilości rozproszeń ze strony otoczenia. Pies pozostaje z instruktorem, a jego opiekun odchodzi na niedużą odległość i chowa się. Pies w początkowej fazie widzi kierunek odejścia opiekuna, następnie jest mu widok zasłaniany kocykiem trzymanym przez pomocników. Kiedy opiekun schowa się, kocyk opada i pies rusza na swój pierwszy ślad.

Część psów kieruje się tu początkowo wzrokiem, biegnąc do miejsca, gdzie ostatni raz widziały swojego człowieka, a że go tam nie zastają, to tu następuje moment, kiedy należy uruchomić nos.

Po kilku poszukiwaniach własnego człowieka, kolejnym etapem jest praca na obcym śladzie. Wtedy pies pracuje już z własnym opiekunem, a początkiem pracy jest danie psu do nawęszenia przedmiotu osoby poszukiwanej (pozoranta) – może to być np. element odzieży czy przedmiot osobisty.

Z czasem wprowadza się trudniejsze elementy jak np. nawęszenie z miejsca, gdzie stał pozorant, ławki na której siedział czy klamki samochodu, której dotykał.

Wprowadza się także

  • odłożenia śladów (pies wyrusza np. godzinę po pozorancie, stopniowo czas wydłuża się aż do ok. 12-24 godzin),
  • utrudnienia terenowe,
  • nowe nawierzchnie – nie tylko łąki i lasy jak początek pracy ale nawierzchnie asfaltowe, tereny miejskie, przejścia przez skrzyżowania, wodę.

METODA NR 2

Popularna i bardzo skuteczna jest także praca metodą Kochera tzw. Intensity. Tutaj praktycznie od razu pies pracuje na śladzie obcym, w warunkach miejskich, stawia się nacisk na pobudzenie psa i dużą motywację. Oczywiście zachowuje się poziom pobudzenia na odpowiednim poziomie umożliwiającym psu pracę (zbyt duże emocje i pobudzenie uniemożliwiają pracę).

Początkowo pies jest zachęcany przez pozoranta, który pokazuje mu swój przedmiot oraz pyszną nagrodę, a następnie porzuca swój przedmiot i odbiega. Pies także przez chwilę widzi kierunek odbiegania pozoranta, a następnie jest odwracany w stronę przeciwną.

Kiedy pozorant jest schowany, pies dostaje do nawęszenia pozostawiony przedmiot, dostaje sygnał do rozpoczęcia pracy.

Podczas treningów możliwa i często niezbędna jest pomoc psu w pasywnej formie, wskazywanie kierunku pracy, zachęcanie, chwalenie za dobry wybór kierunku.

Metoda intensity jest bardzo dobra dla psów, które mają problemy z motywacją, wymagają rozkręcenia lub mają problem, aby pozostać z obcą osobą, jak to jest konieczne przy „metodzie kocykowej”. Tutaj także wprowadza się coraz trudniejsze elementy – odłożenia śladów, pozoranci w różnych miejscach, identyfikacja z grupy osób itd.

KLUCZ DO SUKCESU

Treningi tropienia są bardzo urozmaicone, nie ma dwóch takich samych śladów. Dużo zależy od warunków terenowych, wiatru, terenu. Psy także mają swoje lepsze i gorsze dni.

Wiele, a czasem najwięcej zależy od pracy przewodnika – można psu doskonale pomóc, wspierać jego wybory, a także bardzo zaszkodzić nieumiejętną pracą, czasem drobnym detalem.

Przygotowanie psa tropiącego to lata treningów, setki godzin spędzonych w różnych warunkach, przerobienie setek wariantów, praca przewodnika nad sobą, opanowywanie emocji, praca linką, praca ciałem. Na sukces zespołu tropiącego składa się wiele czynników. Bardzo istotnym elementem są tutaj także pozoranci, czyli osoby które „giną” podczas treningów.

Z zespołem tropiącym idzie także instruktor, obserwatorzy oraz nawigator (jest nim przeważnie jednocześnie instruktor), który – jeśli zna przebieg śladu – pomaga kiedy jest to potrzebne.

Początkowo zarówno przewodnik psa jak i instruktor-nawigator znają przebieg śladu, następnie wprowadza się ślady „single blind”, kiedy to przewodnik nie zna przebiegu śladu, ale zna go osoba instruktora-nawigatora, a następnie „double blind”, kiedy zespół tropiący i instruktror-nawigator są zdani na psi nos, ponieważ nie wiedzą jak ślad przebiega.

W treningach często stosuje się zapisy śladów z urządzeń GPS. Tak aby można było porównać trasę przejścia pozoranta z trasą, jaką podążał za nim pies. Ślady te nie muszą się idealnie pokrywać, ponieważ na trasę psa wpływa wiele czynników – wiatr, ukształtowanie terenu, odłożenie śladu – jednak biorąc pod uwagę wszystkie czynniki doskonale na tego rodzaju zapisach widać przebieg pracy. Z zapisów można odczytać błędy przewodnika i błędy psa, a także wszystkie ewentualne rozbieżności pozoranta na śladzie.


KRAKOWSKA GRUPA TROPIĄCA

Jako Stowarzyszenie Krakowska Grupa Tropiąca oficjalnie działamy od sierpnia 2015. Wspólne treningi zaczęliśmy wiosną 2014 r. kiedy to znaczna część założycieli KGT poznała się na warsztatach tropienia użytkowego z Marią Kuncewicz. Połączyła nas szeroko rozumiana psia pasja, a szczególnie fascynacja pracą węchową psów w formie tropienia użytkowego. Wśród naszych psów są psy rasowe i mieszańce, młode, dorosłe i starsze, mamy także psy zmagające się z chorobą czy niepełnosprawnością, a także psiaki z adopcji.


 

Pokaż wiecej

Marta Adaśko

Absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prywatnie szczęśliwa właścicielka Neli, najpiękniejszej na świecie suczki w typie owczarka niemieckiego. Od dziecka cierpi na nieuleczalną miłość do zwierzaków.

Powiązanie artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button